Palenie jest prywatną sprawą palacza?

Nie dajcie się temu zwieść. Dwa gatunki, sprzedawane w USA, sprowadzane z Indonezji, zawierają 60 procent tytoniu i dwa razy tyle substancji smolistych i nikotyny, co przeciętny papieros. A oprócz tego kakao, karmel, lukrecję i eugenol, które są nieszkodliwe, gdy się je spożywa (eugenolu używa się także w stomatologii). Nie wiadomo jednak, jakie skutki mogą wywołać, gdy się je pali i wdycha. Zdarzały się już zgony spowodowane paleniem tych papierosów. Jeśli więc zamierzasz się na nie przerzucić, nie rób tego. Nałogowcom niełatwo rzucić palenie, po co więc w ogóle zaczynać, skoro statystyki są tak przerażające. Gdy bez ogródek mówię o nich pacjentom, którzy palą od lat, odpowiadają, że jest już „za późno, żeby z tym skończyć”. Mylą się. Nigdy nie jest za późno, by zmniejszyć ryzyko zarówno nowotworu, jak i choroby serca. Po upływie dziesięciu lat od rzucenia palenia dawny nałogowy palacz nie jest bardziej zagrożony niż osoba, która nigdy w życiu nie paliła. Przywykło się uważać, że palenie jest prywatną sprawą palacza. Jeśli zna statystyki i mimo to postanawia skrócić sobie życie, to jego sprawa i ma do tego prawo. Sądzę, że nie można godzić się z takim podejściem. Badania wykazały, że żony nałogowych palaczy są bardziej narażone na raka płuc niż żony mężczyzn niepalących. Obecność nikotyny w ich moczu jest dowodem na to, że palą one biernie razem ze swoimi mężami. Gdy dzielisz mieszkanie z osobą wypalającą dwie paczki papierosów dziennie, to tak jakbyś co dzień palił do dziesięciu papierosów!

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>