Przypadek Andy’ego

Tego wieczora przy obiedzie Andy powiedział rodzicom i młodszemu bratu 0 swoim szmerze czynnościowym. „Wiesz – stwierdziła jego matka – jak się teraz nad tym zastanawiam, wydaje mi się, że twój pediatra mówił coś o jakimś szmerze zaraz po twoim urodzeniu. Twierdził, że nie ma powodu do niepokoju, ale dobrze byłoby mieć na to oko i co jakiś czas przypomnieć o tym lekarzowi”. Tuż przed maturą odbywał się ostatni mecz w sezonie. Obie drużyny szły „łeb w łeb”.

Andy przechwycił podanie na swojej linii, oznaczającej trzydzieści jardów, i biegł ile sił, aby zakończyć akcję wspaniałym „touch- downem”. Na linii przeciwnika, oznaczającej dwadzieścia jardów, był już sam, zupełnie swobodny. Kibice stali krzycząc: „Naprzód, Andy, naprzód!” Na linii piętnastu jardów potknął się, a na dziesięciu upadł na ziemię. Nie żył. Wiele lat temu skierowano do mnie dwudziestoośmioletnią kobietę, która skarżyła się na dokuczliwe kołatanie serca. Pojawiało się o różnych porach, a nawet budziło ją w nocy. Opisywała te „ataki” jako szybkie i silne łomotanie serca. Nie przychodziło jej do głowy nic, co mogłoby je wywoływać. Trwały zwykle nie dłużej niż godzinę lub dwie, po czym przechodziły tak samo nagle, jak się pojawiały. Ale kiedy już się taki atak zaczął, to trwał mimo prób przeciw-działania wszelkimi dostępnymi środkami. Odpowiadając na moje pytania, pacjentka twierdziła, że nigdy nie straciła przytomności, nie odczuwała niczego, co mogłaby określić jako „ból” w piersi (chociaż to gwałtowne bicie serca od czasu do czasu powodowało u niej trochę zadyszki) i nic nie wiedziała o przypadkach przedwczesnych zachorowań na chorobę wieńcową w swojej rodzinie.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>